Solaris

Z twórczością Lema zawsze jakoś się rozmijałem, i mimo iż kojarzyłem tytuły i zarys fabuł, to nigdy nie miałem okazji przeczytać żadnej z jego książek w całości. Postanowiłem to ostatnio nadrobić, i wybór padł na Solaris – książkę uważaną za jego największe dzieło, i kilkukrotnie przeniesioną na ekran filmowy (w wersji z 2002 roku w rolę głównego bohatera wcielił się George Clooney, ohoho!). Z bólem serca muszę niestety stwierdzić, że książka ta dostarczyła mi rozczarowania. Być może spowodowało to moje nastawienie – po dziele zaliczanym do światowej klasyki science fiction spodziewałem się niewiadomo czego, a może tej książki po prostu nie zrozumiałem? No coż, nie byłbym w tym drugim przypadku odosobniony, bo podobno sam Lem stwierdził, że swojej powieści Solaris do końca nie rozumie. Great.

Spoiler alert: Dalsza część wpisu zawiera opis fabuły.

Akcja powieści toczy się w przyszłości, na planecie Solaris – planecie dziwnej, którą ludzkość odkryła dosyć niedawno, i która stała się zagadką dla naukowców. Solaris jest „zamieszkiwana” przez dziwny byt zwany Oceanem – rozległy ocean tajmniczej plazmy, który w opracowaniach naukowych wymagał odrębnej klasyfikacji, bo ani to roślina, ani zwierzę, ani to byt nieożywiony. Ocean zdradza oznaki potężnej inteligencji, jednak jego natura nadal pozostaje dla ludzkości zagadką, i jest on przedmiotem nieustannych badań.

Nasz główny bohater – Kris Kelvin, psycholog – po kilkumiesięcznym locie z Ziemi pojawia się na Solaris, i wkrótce staje się świadkiem dziwnych zdarzeń. Tajemnicza siła – najprawdopodobniej Ocean – powoduje niespodziewaną materializację osoby, którą jest była partnerka Kelvina – Harey. Harey jest dla głównego bohatera wielkim wyrzutem sumienia, gdyż jakiś czas temu popełniła samobójstwo, za co Kelvin czuje się odpowiedzialny i winny.

I tutaj docieramy do momentu, który był dla mnie w książce najbardziej irytujący z uwagi na brak logiki. Co robi nasz bohater, aby upewnić się, że nie zwariował, i że wszystko co się dzieje nie jest wytworem jego chorego umysłu? Otóż wpada on na pomysł, aby wykonywać skomplikowane obliczenia matematyczne i porównywać ich wyniki z wynikami tych samych obliczeń wykonywanych przez komputer. Kelvin długo oblicza pozycję stacji orbitalnej, i po porównaniu wyników swoich i komputera, które okazują się takie same, utwierdza się w przekonaniu, że to co się dzieje jest realne, a sam jest zdrowy na umyśle. Odkrywa nawet, że nie jest pierwszym który z podobnego testu rzeczywistości korzysta.

Skąd bohater miał pewność, że odpowiedzi komputera zgodne z wynikami jego obliczeń nie były halucynają? Nie mam pojęcia.

Mocno nużące przy czytaniu były opisy samego Oceanu i struktur przez niego tworzonych. Sporą cześć książki zajmują opisy wyglądu, natury i okoliczności tworzenia symetriad, długoni i innych wytworów Oceanu, których przeznaczenie pozostaje nieznane. Rozumiem cel tego zabiegu, ale czytało się to ciężko.

Nie przypadło mi do gustu także zakończenie. W dialogach między bohaterami pojawiają się porównania Oceanu do boga, boga który pozostawiony sam sobie, superinteligentny, odkrywszy zrozumienie wszystkiego stał się w końcu bogiem smutnym. Czytelnik zaznajomiony został z planetą, dziwnymi zdarzeniami, i tyle. Na tym wszystko się kończy, nic nie wiemy, nie znamy przyczyn ani wytłumaczenia dziwnych zjawisk. Tutaj także da się zrozumieć zamysł autora, chęć ukazania bezsilności ludzi w próbie wytłumaczenia nowego i nieznanego, skłonić do refleksji. Mimo wszystko, w powieści takie zakończenia pozostawiające postawione pytania bez odpowiedzi mnie irytują, bo reszty masz się czytelniku domyślić sam.

Po przeczytaniu zakończenia Solaris od razu nasunęło mi się skojarzenie z Odyseją Kosmiczną Stanleya Kubricka, film uważany przez wielu za dzieło ponadczasowe. W obu mamy do czynienia z kosmosem i obcym, pełno w nich symboli, pytań bez odpowiedzi, nawiązań do boga. Podobnie dziwna miejscami fabuła i otwarte zakończenie które trzeba dopisać sobie samodzielnie. I podobnie jak Solaris, Odyseja Kosmiczna mnie rozczarowała. Taki ze mnie troglodyta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s